Patron - Zespół Szkół im. Rodziny Wyleżyńskich w Wielgolesie

Przejdź do treści

Menu główne:

Patron

O Szkole

Patron Wielgoleskiej Szkoły - Rodzina Wyleżyńskich

Herb „Trzaska”.

„Księżyc jak na nowiu nie pełny,
obiema rogami do góry obrócony,
żółty w polu niebieskiem, i dwie
głownie otłuczone, z krzyżami i
rękojeściami, z których jedna jest
w środku księżyca, druga pod
księżycem, na hełmie nad koroną
pawi ogon, na którym takiż księżyc
i z głowniami...”

 W okolicach Latowicza w I połowie XX wieku zamieszkiwało kilka rodów ziemiańskich. Byli wśród nich Stulgińscy - właściciele majątku Dębe Małe i Kołaczki, Wiśniewscy - właściciele Walisk, Buksowiczowie w Oleksiance, Braulińscy w Budziskach oraz Wyleżyńscy w Wielgolesie.
Z racji swego pochodzenia, posiadania znamienitych przodków i bogatych dziejów - ród Wyleżyńskich zasługuje na szczególne potraktowanie.
Osiedlili się w Wielgolesie w końcu XIX w. za sprawą Ludomira Ludwika s. Wincentego i Albiny z Chorbkowskich, który przybył tu z Oknicy i zamieszkiwał w pałacu będąc największym wierzycielem Otylii Golczowej - właścicielki majątku.
W 1905 roku syn Ludomira - Bohdan nabył dobra wielgoleskie, w skład których wchodził ponad 600-hektarowy majątek, liczne zabudowania folwarczne oraz pałac wybudowany w połowie XIX w. przez ówczesnego właściciela majątku Jerzego Fanshawe, generała wojsk rosyjskich. W 1914 roku zmarł Ludomir Ludwik. Bohdan i Celina (z Lesznowskich) Wyleżyńscy wychowali czwórkę dzieci. Troje z nich brało udział w II wojnie światowej, dwoje poległo.
Latem 1944r., po wejściu Armii Radzieckiej Wyleżyńscy opuścili Wielgolas przenosząc się do swojego domu w Warszawie. Wkrótce potem majątek został rozparcelowany, a po kilku latach rozebrane budynki gospodarcze. Ocalały tylko dwa czworaki i pałac.
I. Pochodzenie i początki Rodu Wyleżyńsich
Najstarsze dzieje rodu Wyleżyńskich giną w mrokach historii. W herbarzach, m. in. Paprockiego i Okolskiego, wspomina się o nich jako o starożytnym domu w Polsce.
Wyleżyńscy pieczętowali się herbem Trzaska, który to herb nadany miał zostać przez Bolesława Chrobrego pewnemu mężnemu kawalerowi. Władca "ułożył" herb w kształcie dwóch głowni mieczów i półksiężyca na pamiątkę temu, który broniąc swego pana strzaskał własny miecz, a wreszcie otrzymawszy miecz od władcy z taką siłą bił nieprzyjaciół, że i ten strzaskany na koniec Bolesławowi zwrócił.
Wg Paprockiego herb zwany był później Lubiewa gdyż wymieniony kawaler ufundował potem klasztor lubieński w Wielkopolsce, którego trzej kolejni opaci i klasztor cały tym herbem się pieczętowali. (Tak było jeszcze w XIX wieku).
Paprocki wśród 'rodowych' wymienia m.in.: Morchę, hrabię z Biały w 1091r., Mstygenia hrabięz Biały w 1180r., Klemensa Szeligę z Janowic, podkomorzego sieradzkiego w r. 1436.
Na sejmie horodelskim herbu Trzaska udzielono też rodowi litewskiemu Kufiłowiczów (lub Czusołowiczów).
Z XVI w. mamy tylko jedną wzmiankę: oto w 1582 roku Stanisław Trzaska pod Pskowem zsiadłszy z konia pieszo szedł do szturmu. Od tego też czasu zaczyna pojawiać się nazwisko Wyleżyńscy, które noszą potomkowie rodu wywodzący się z Wyleżyna w Wielkopolsce, zamieszkali na terenie ziemi sieradzkiej i wieluńskiej.
Z nich wywodzili się m.in. Mikołaj Wyleżyński, opat lubieński, Wojciech - 'burgrabia krakowski' (zm.1621), Jan - pisarz grodzki wieluński, poseł na sejm 1627r. i deputat na Trybunał Radomski oraz Walerian Wyleżyński, sędzia smoleński, który poległ prowadząc do ataku chorągiew wojewody smoleńskiego Gosiewskiego ( było to po elekcji Władysława IV).
W tym czasie Wyleżyńscy otrzymali znaczne majątki na Wołyniu gdzie przeniosła się znaczna część rodu.
Mikołaj piastował urząd łowczego wołyńskiego (1690r.) Od Mikołaja zaczyna się 'wojskowa' kariera Wyleżyńskich, choć zapewne i wcześniej służbę w wojsku wielu wybierało, ale niewiele zachowało się źródeł.
Syn Mikołaja, Adam Piotr, był pułkownikiem ordynackim, a wnuk Andrzej - chorążym wołyńskim. Karierę wojskową wybrali obydwaj synowie Andrzeja: Ignacy - rotmistrz kawalerii narodowej (zamordowany z rodziną w majątku Niewirków w 1789r. przez służących) i Kajetan, chorąży wojsk koronnych, podstoli krzemieniecki. Od 1791 r. był regentem koronnym wielkiej pieczęci, kawalerem orderu Orła Białego i orderu Św. Stanisława.
W następnym pokoleniu Wyleżyńscy piastowali wysokie stanowiska w wojsku polskim w okresie przedrozbiorowym i Księstwa Warszawskiego. Krzysztof był pułkownikiem jazdy Ks. Warszawskiego, a Józef majorem (synowie Kajetana). Trzeci z synów Kajetana wybrał karierę naukową (Warsz. Tow. Przyjaciół Nauk, wizytator generalny szkół na Wołyniu, Podolu i Ukrainie), ale jego dwaj synowie Marcin i Adam 'powrócili' do służby w wojsku. Obydwaj bili się o niepodległość w postaniu listopadowym, następnie w powstaniu styczniowym, obydwaj musieli opuścić ojczystą ziemię uchodząc z życiem przed zaborcą.
Szczególną postacią był Tadeusz Wyleżyński, syn Józefa i Duklany z Morawskich.
Służbę w wojsku rozpoczął w wieku 18 lat jako adiutant w 8 pułku jazdy Księstwa Warszawskiego dowodzonym przez księcia Dominika Radziwiłła - powinowatego Wyleżyńskich. Bral udział w wielu bitwach, m.in. pod Witebskiem, Smoleńskiem, Możajskiem. Trzykrotnie ranny od kul armatnich stracił prawą rękę. W 1813 roku mimo inwalidztwa pospieszył do wojsk ks. J. Poniatowskiego. Był oficerem sztabowym, następnie adiutantem generała gwardii polsko-francuskiej. Brał udział w kolejnych bitwach m.in. pod Dreznem, Altenburgiem i w bitwie narodów - pod Lipskiem. 0d 1815 roku pełnił funkcję adiutanta dowódcy gwardii królewskiej b. wojska polskiego. W 1825 roku został awansowany na stopień podpułkownika.
Brał udział w powstaniu listopadowym; był posłem J. Chłopickiego do cara. Po upadku powstania dekretem carskim płk T. Wyleżyński został zdymisjonowany. Ogółem był uczestnikiem ponad trzydziestu bitew, miał przy tym niepospolity talent pisarski. Napisał m.in. trzy książki o tematyce batalistycznej.
Wspomniany wcześniej Marcin Wyleżyński podczas powstania listopadowego służył w jeździe wołyńskiej. Słynął z niepospolitego wzrostu, urody i siły oraz... z niechęci do pałasza. Zdecydowanie wolał pikę, na którą zdarzyło mu się nadziać poprzez namiot carskiego oficera, później generała i nosić go jakiś czas na ramieniu po polu bitwy. Konia zaś potrafił unieść, a kolanami tak ścisnąć, że klękał na cztery nogi. W postaniu styczniowym walczył w oddziale swego brata - Adama, który był jednym z organizatorów powstania na Wołyniu i Podolu, emisariuszem Komitetu Centralnego. Adam własnym sumptem wystawił oddział Kozaków. Po klęsce powstania schronił się na terenie Rumunii i tam zmarł.
II. Wyleżyńscy w Wielgolesie.
Do Wielgolasu Wyleżyńscy na dobre sprowadzili się w "gorącym" dla carskiego imperium 1905 roku. W tymże samym roku, 15 (25) listopada gubernator warszawski donosił w raporcie generał-gubernatorowi: "(...)Proszę ze względu na przedstawioną szkodliwą działalność Wiśniewskiego, Henneberga i Wielżyńskiego, zagrażającą porządkowi państwowemu i bezpieczeństwu publicznemu, wysłać ich na podstawie § 17 art. 19 przepisów o miejscowościach objętych stanem wojennym do środkowych guberni imperium".
Oznaczało to ni mniej, ni więcej tylko zesłanie na Syberię, a powodem było wystąpienie 25-letniego wówczas Bohdana Wyleżyńskiego w obronie polskości, polskiej szkoły. Poparte to było dostarczaniem nauczycielom polskich książek służących tajnemu nauczaniu języka polskiego, organizacją manifestacji, demonstracji, głośnym domaganiem się niepodległości dla Polski, podburzaniem do wystąpień przeciwko Rosji i krytykowaniem wszystkiego, co rosyjskie.
Po odzyskaniu niepodległości Bohdan Wyleżyński rozwinął szeroką działalność społeczną.
Był inicjatorem powołania w Wielgolesie straży pożarnej, co ziściło się już w 1917 roku. Powierzono mu funkcję prezesa, którą sprawował aż do końca pobytu w Wielgolesie, do 1944 roku.
Gro wyposażenia straży zakupił za własne pieniądze, partycypował w kosztach budowy strażnicy, ufundował sztandar dla jednostki.
Drugim, ważnym polem działalności Bohdana Wyleżyńskiego była oświata. Od 1922 roku pełnił funkcję Prezesa Dozoru Szkolnego. Wsławił się zaprowadzaniem bibliotek szkolnych, dla których fundował książki, życzliwością dla nauczycieli i obroną szkolnego budżetu.
Szkoła wielgoleska do 1930 roku mieściła się w wyremontowanym przez dziedzica budynku dworskim i oddanych na ten cel pomieszczeniach po kuźni, stelmaszarni i mieszkaniach rzemieślników. Bohdan Wyleżyński był także jednym z tych, którzy ufundowali i utrzymywali Seminarium Nauczycielskie w Siennicy (pełnił funkcję skarbnika). W okresie międzywojennym pełnił wiele funkcji w ówczesnej gminie Łukówiec i mińskim powiecie. Był m. in.:
- Sędzią Pokoju w Mińsku Maz. i Łukówcu.
- Prezesem OSP w Wielgolesie, (od 10.XII.1917 do lipca 1944r.)
- Prezesem Dozoru Szkolnego.
- Delegatem Rady Opiekuńczej Powiatowej do RO Miejscowej w Łukówcu,
- Członkiem Zarządu Kasy Powiatowej
- Członkiem Rady Komunalnej Kasy Oszczędności w Mińsku Maz.
- Delegatem Towarzystwa Rolniczego w Mińsku Maz. do Rady Głównej TR,
- Wiceprezesem (do 1922r), od 19.06.1919 do 1923r prezesem ww. Towarzystwa.
Również żona Bohdana, Celina z Lesznowskich, dzielnie wspomagała męża. Była inicjatorką powołania KGW, które (jako jedno z pierwszych w powiecie) powstało w 1928r. i jego pierwszą prezeską. Nie zabrakło jej nigdy na szkolnych uroczystościach, zarówno patriotycznych, jak i sportowo-rozrywkowych.
Na polu szerzenia oświaty Wyleżyńscy mieli wiele innych zasług. Dość wspomnieć, że ok. 400 książek w księgozbiorze A. Kuźniarskiego - latowickiego bibliofila-stolarza, pochodziło z ich darów.
W Wielgolesie i okolicy Wyleżyńscy pozostawili do dziś istniejące ślady swojej działalności i związków z tą ziemią. Należą do nich m. in.:
. Bogdanówka - dzielnica na pograniczu Transboru i Wielgolasu - od imienia b. właściciela tych gruntów - Bohdana,
. kapliczka, ufundowana w 1925 roku z racji polowania na gruntach mieszkańców wsi,
. plac o pow. ponad 2000 m2 przeznaczony pod budowę Kaplicy Zjawienia (akt darowizny z 09 VIII 1932r.)
Ponadto w 1921 roku na forum Sejmiku Powiatu B. Wyleżyński i H. Stulgiński (dziedzic z Dębego Małego) przeforsowali pomysł budowy linii kolejowej Warszawa-Drohiczyn mającej przebiegać przez Siennicę (z odnogą do Kołbieli) i Wielgolas. Był gotowy projekt i wykonawca. Powiat wyasygnował kwotę 1 mln marek, ale budowa nie została zrealizowana. Prawdopodobnie przyczyną były nieporozumienia w Radzie, u których podstaw legła zwykła, ludzka zawiść.
III. W okresie II wojny światowej.
II wojna światowa dotknęła rodzinę Wyleżyńskich w sposób szczególny. Dwoje spośród czwórki dzieci Bohdana i Celiny złożyło na ołtarzu Ojczyzny to, co najdroższe - własne życie. Plutonowy - podchorąży Ludomir Bohdan Wyleżyński ps. "Trzaska" (od rodowego herbu), był żołnierzem Uderzeniowych Batalionow Kadrowych Konfederacji Narodu od wiosny 1944 roku działających w ramach AK. Wśród wielu akcji, w których niejednokrotnie wykazywał się wielką mądrością i bohaterstwem za co został odznaczony Krzyżem Walecznych, najważniejszą była operacja "Ostra Brama". Był jednym z nielicznych, którym udało się przebić przez pierwszy pas umocnień wokół Wilna (III i V batalion).
Po niepowodzeniu operacji nie wierząc w zapewnienia czerwonoarmistów wzywających do rozbrojenia odłączył się z oddziałem Ryszarda Reifa "Jacka" i wycofywał w kierunku rodzinnego Mazowsza. Sowieci dopadli oddział na skraju Puszczy Grodzieńskiej. Data śmierci plut. - pchor. "Trzaski" jest wymowna: 22 lipca 1944r.
Siostra Ludomira, Janina Celina ps. "Nina", od 1943 roku pełniła służbę łączniczki i sanitariuszki w Grupie Podlasie Konfederacji Narodu. Wiosną 1944 r. znalazła się w oddziale AK por. "Gałązki" jako łączniczka. Z tym oddziałem walczyła w Powstaniu Warszawskim w składzie batalionu "Miotła". Niemieckie bomby dopadły ją 2 września, kiedy ranna i chora, wycofała się sprzed włazu do kanału do szpitala przy ul. Długiej. Zginęła z dziewięcioma innymi łączniczkami i sanitariuszkami. Znalazła miejsce we wspólnej z nimi mogile na Powązkach Wojskowych. Miała 21 lat, była dwukrotnie odznaczona Krzyżem Walecznych.
22 lipca (!) 1944r. w wielgoleskiej kaplicy miało miejsce radosne dla Wyleżyńskich wydarzenie. Był to ślub najmłodszej córki, Teresy, ze znanym warszawskim lekarzem dr Jerzym Hagmajerem. Wesela hucznego jednak nie było. 16-letnia Teresa szybko wyjechała z mężem do Warszawy, aby za kilka dni, już jako "Maja" - łączniczka wywiadu przy Delegaturze AK - wziąć udział w Powstaniu Warszawskim. Śmierci uniknęli z mężem tylko dlatego, że Niemcy wymordowawszy lekarzy potrzebowali potem takowych do opatrywania swoich rannych.
Po wojnie Teresa - "Maja" poświęciła się działalności oświatowej prowadząc, mimo licznych obowiązków, aktywną działalność w ramach Stowarzyszenia "PAX". Była opiekunką założonego przez "PAX" liceum im. Św. Augustyna, inicjatorką ruchu absolwenckiego. Często odwiedzała rodzinny Wielgolas i miejscowe Sanktuarium Maryjne.
W kwietniu 2004 r. w Wielgolesie odbyła się uroczystość nadania sztandaru i imienia Rodziny Wyleżyńskich miejscowemu Zespołowi Szkół. Żołnierz AK, ppor. WP, Teresa z Wyleżyńskich Hagmajerowa, odznaczona Krzyżem Walecznych, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem AK, cieszyła się bardzo na to wydarzenie. Dla bliskich była zawsze Matką - spoiwem rodziny. Nie dane jej było jednak doczekać "powrotu" Wyleżyńskich do Wielgolasu - zmarła w styczniu 2004r.
Nie jest to pełny obraz działalności Wyleżyńskich na polu walki o polskość, o niepodległość Ojczyzny. Dziś pewnie trudno byłoby odnaleźć groby Krzysztofa, Kajetana, Tadeusza, Marcina, Adama, "miłosiernej i gorącej Polki" Konstancji, plut. - pchor. "Trzaski" oraz wielu innych, ale wszyscy oni swoim życiem i czynami wznieśli pomnik, na którego szczycie, ponad herbowymi mieczami i półksiężycem, widniał znak Orła.

mgr Zdzisław Ćmoch

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego